czyli o tym, jak żyć w konkubinacie,wychowywać dzieci i nie zwariować przy tym.
RSS
czwartek, 28 lutego 2013

Od pewnego czasu Antek interesuje się anatomią. Rysuje człowieka z wnętrznościami z przodu, z profilu, buduje organizm z klocków i największym problemem jest to, czy rurka z jedzeniem przebiega przed rurką od oddychania, czy za, bo obok siebie iść nie mogą, gdyż za gruby człowiek wtedy z klocków wychodzi.

A dziś rano poruszony został problem różnicy między kobietą i mężczyzną.

Według Antka:

- U kobiety rurka z jedzeniem na wysokości płuc rozgałęzia się i wchodzi do piersi, tam się wszystko miesza i wychodzi mleko dla Stasia. A u mężczyzny rurka ta idzie prosto i na końcu się zwęża w siusiak.

Nie drążyłam tematu...

10:34, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
środa, 27 lutego 2013

Poszłam do kina zrobić z siebie idiotkę. A właściwie poszłam w innym celu, ale idiotkę przy okazji z siebie zrobiłam.

Otóż chciałam zabrać Antka do kina na 'Zambezię". Jakiś czas temu byliśmy na "Gnomeo i Julia" w 3D i Antkowi nie pasowało, niewiele widział, nudził się, więc postanowiłam, że tym razem nie będzie to 3D. W internecie przejrzałam repertuar, ale nie mogłam się połapać, co 3D, 2D, a co nie. Więc poszłam osobiście zmierzyć się z problemem. Podchodzę do pani bileterki i pytam:

- Proszę Pani, chciałabym z dzieckiem przyjść na "Zambezię", ale nie w 3D lub w 2D, tylko taki normalny obraz.

Wyraz twarzy pani kasjerki już w tym momencie powinien mnie zastanowić... Zapytała:

- Ale jaki???

- No taki zwyczajny, jak w telewizji, jak "Bolek i Lolek", "Reksio"...

- Aaaa, to pani chce 2D?

- No przecież mówię, że nie 2D, tylko normalny obraz!!!

No i pani mi wytłumaczyła, przy czym patrzyła na mnie jak na przygłupa, a ja w tym momencie obiecałam sobie, że nie będę się śmiała z Babci pendrajwy.

Tagi: 2D 3D kino
14:01, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lutego 2013

Uświadomiłam sobie, że od jakiegoś czasu moje życie składa się z dwóch etapów. Pierwszy: odchudzam się, a drugi: nie odchudzam się. I tak na zmianę, jeden dłuższy, drugi krótszy.

Jeżeli chodzi o dietę, niewiele się one  różnią w poszczególnych etapach, z tym że w czasie, gdy się odchudzam piekę ciasta, gdyż konkubent lubi, Antoś ma ochotę albo koleżanka lub Babcia zajrzy. Dokładkę biorę lub jem po 22-giej, ponieważ karmię niemowlę i  muszę mieć dużo kalorycznego pokarmu.

Gdy się nie odchudzam piekę ciasta, bo chcę, dokładka na obiad - bo chcę, kolacyjka po 22-giej - bo tak!

Ponieważ etap odchudzania jest zdecydowanie mniej przyjemny od etapu nieodchudzania, chociażby z powodu poczucia frustracji będącej wynikiem braku efektów odchudzania, zdecydowałam odstąpić od dotychczasowej metody modelowania sylwetki i podjęłam postanowienie, może nie noworoczne, bo końcówka lutego już przecież, ale nieważne kiedy, ważne co. Postanowiłam NIE PRZYTYĆ!!!

Zważyłam się po cichutku w łazience, zmierzyłam miarką krawiecką we wszystkich strategicznych miejscach, zapisałam wyniki na dyskretnej karteczce i schowałam głęboko w szafie, by konkubent nie znalazł (choć wydaje mi się, że on wagę i suwmiarkę ma w oczach...). Wyznaczyłam sobie termin końcowy tego przedsięwzięcia i staruję! Mam dwa tygodnie na sprawdzenie też innowacyjnej metody.

A swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego na basenie, kiedy nurkuję na dno, woda mnie tak obraca, że najpierw wypływa mi na wierzch, nazwijmy to - środkowa tylna część ciała...?

15:03, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lutego 2013

Idziemy do Dziadków. Nie można być nikim w drodze do dziadków. Największą popularnością cieszą się: traktor, samolot, karetka, radiowóz, itp.

Antek:

- Mamo, kim mogę dzisiaj być?

-Nie wiem.

- Tylko nie mózgiem, bo to  nudne!

- ???

- Mózg nic nie robi! Tylko myśli!

I został koniem.

Tagi: koń mózg
09:04, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lutego 2013

Babci nigdy nie było po drodze z komputerem. Podjęła co prawda próbę zaprzyjaźnienia się z nim, kupiła więc komputer, zapisała się do Uniwersytetu Trzeciego Wieku na informatykę dla starszych pań, pochodziła kilka razy i stwierdziła, że podstawy to ona już ma, a poza tym ten pan, który prowadzi zajęcia, jest niemiły, krzyczy na uczestników, a jak ona studiowała, to inaczej było, faktycznie kilka zajęć odpuściła, ma zaległości, nie może nadrobić, ale sama sobie poradzi i już. No i potrafi już włączyć i wyłączyć komputer korzystając z podręcznych notatek, ma też notatki dotyczące pisania prostych tekstów.

Jednakże z przyczyn, nazwijmy to - zawodowych, nastała konieczność korzystania przez Babcię z poczty mailowej. Założyłam więc Babci konto, podałam adres i hasło i od tej pory pod jej dyktando odbieram i odpisuję na maile. Pewnego dnia Babcia dzwoni:

- Córciu, jestem tu u pani, podaję jej adres mojej strony i nie pamiętam, gdzie tam małpa jest i hasło jakie - "karoca 58", czy "kareta 34"?

- Mamo, jakiej strony, jakie hasło? Hasło jak PIN, nikomu nie mów, a adres masz taki...

Innym razem Babcia przyniosła maila do napisania - trzy kartki A4. Chyba zauważyła mój nieco zdziwiony wzrok i mówi:

- Wiesz, jak będę mieć więcej czasu, to trochę poćwiczę sama pisanie i będę ci przynosić takie teksty na dyskietkach.

- Mamo, dziś się z dyskietek nie korzysta, lepiej kupić pendrive'a.

- Tak? A ile taka pendrajwa kosztuje?

Ale nie ma co się z Babci śmiać. Konkubent ostatnio szukał przycisku włączającego mojego laptopa. Szukał, szukał, aż w końcu zawołał:

- Antoś, włącz mi mamy laptopa!

I włączył.

09:51, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 lutego 2013

Jest taki rosyjski dowcip:

Wychodzi dżdżownica z ziemi, a obok druga. Pierwsza mówi:

- Zdrastwujtie Ser.

Druga odpowiada:

- Ja nie ser, ja wasza żopa.

Antek opowiedział mi ten dowcip w wersji polskiej:)

Wychodzi dżdżownica z ziemi, obok wychodzi druga. Pierwsza mówi:

- Dzień dobry Panu!

Druga odpowiada:

- Dzień dobry. Ja nie jestem pan, ja pani pupa!

08:43, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lutego 2013

Kupiłam sobie męskie maszynki do golenia. Cztery. Dwa Polsilvery i dwa Wilkinsony, nie było Gillette i nie mogłam się zdecydować, które wybrać, więc wzięłam jedne i drugie. Podkreślam słowa: "sobie" i "męskie". Sobie, czyli dla mnie, a nie dla konkubenta, a męskie, czyli cudowne, ostre jednorazowe golarki wielorazowego użytku. Położyłam je w łazience, aby czekały na sprzyjające okoliczności. I nadszedł ten dogodny moment - dzieci śpią, konkubent jest w domu, więc w razie jakiejkolwiek aktywności któregoś z synów, nie będę musiała wyskakiwać z wanny i ociekając wodą biec do dzieciaków. Pełen relaks, salon SPA w łazience dwa na półtora, cynamonowa kula do kąpieli z Biedronki przyjemnie musuje w wodzie. Żyć i nie umierać. Zrobię się na bóstwo. 

A tu ZONK! Dwa Wilkinsony zniknęły!!! Całe życie słyszę:

-Bo Ty moich  golarek używasz, nie mam się czym golić, zacinam się, bo są za tępe!!!

A tu proszę! Kto komu? I stereotyp obalony. I jak ktoś przy mnie zażartuje, że kobiety często boli głowa, to ten stereotyp też obalę. A co!

A miało być o wychowaniu dzieci;)

19:21, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2013

Zaraz po urodzeniu drugiej latorośli postanowiłam, że szybko wrócę do swojej sylwetki minimum przedciążowej, choć skrycie marzyła mi się figura przedkonkubinatowa. Tak więc w listopadzie zapisałam się do klubu fitness i zaczęłam regularnie uczęszczać dwa razy w tygodniu na yogę oraz wykonywać różne dziwne ćwiczenia, które miały ze mnie zrobić w krótkim czasie tzw. niezłą laskę;). Takie przynajmniej było moje założenie, jeżeli chodzi o czas. Uciskałam, rozpychałam, odpychałam więc nogami jakieś dziwne żelastwo, drobnymi kroczkami dreptałam na bieżni, rowerek, duperelek i co tam tylko mają. Nie przesadzajmy, nie przemęczałam się jakoś szczególnie bardzo, ale doszłam do doskonałej formy, jeżeli chodzi o moje samopoczucie. Przekonana o swojej smukłej sylwetce próbowałam kilka razy wcisnąć się w odzież sprzed roku, niestety bez skutku, ale skoro organ nieużywany zanika, to może tak samo jest z ubraniami i właśnie ten proces się rozpoczął. Narazie zmalały, ale pewnego dnia znikną. A że waga się utrzymuje? No cóż, karmię niemowlaka, a moje wysokokaloryczne mleko na pewno waży dużo!

I w końcu nadszedł ten dzień . Konkubent, Antek i ja wybraliśmy się na basen. Pływamy, a tu konkubent mówi:

-Spójrz na trybuny, za filarem.

Patrzę, a tam starszy sympatyczny pan niewielkiego wzrostu i raczej bardzo szczupłej budowy mości się na krzesełku za filarem z aparatem fotograficznym. Kto??? Ojciec konkubenta przyszedł sfotografować rodzinną sielankę na basenie. Ale czym tu się przejmować, skoro moja figura  nienaganna zapewne.

I obejrzałam te zdjęcia. Jeszcze tego samego dnia. I oświadczam, że yoga nic wspólnego z chudnięciem nie ma. Zwłaszcza jak się je ciasteczka, pączusie, chrust, naleśniki i inne frykasy. I nadal czekam, aż zarzucę swoją smukłą nogę na smukłą szyję, a tu ani smukłej nogi, ani smukłej szyi, a tym bardziej smukłej nogi na smukłej szyi...

Za to yoga dzisiaj jest...

Tagi: basen yoga
17:01, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 lutego 2013
Już dziesiąty rok jestem Konkubiną tego samego Konkubenta. Mam z tymże Konkubentem dwóch synów - Antka (6,5 roku) i Staśka (0,5 roku). A ponieważ uważam, że moje dzieci są cudowne, (podejrzewam, że nie jestem w tym poglądzie odosobniona - zapewne wiele matek tak myśli o własnych dzieciach), postanowiłam uwiecznić w formie pisanej swoje zmagania z codziennością w konkubinacie. W związku z tym, że jestem w zaawansowanym wieku starczym - wybrałam blog, gdyż już ręka nie tak sprawna, jak kiedyś i w zeszycie w kratkę mi nie szło:(

22:55, monika-januszewska
Link Dodaj komentarz »
| < Luty 2013 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
Zakładki:
Blog Roku 2013
Http://barbarella.blog.pl/
Http://mim.blox.pl/html
Http://www.blogpartyzancki.pl/
Http://www.matkasanepid.pl

Blog bierze udział w konkursie