czyli o tym, jak żyć w konkubinacie,wychowywać dzieci i nie zwariować przy tym.
RSS
niedziela, 29 grudnia 2013

"Gwiezdne Wojny" nie są moim ulubionym filmem. Właściwie, to nigdy nie oglądałam w całości, a po obejrzeniu fragmentów, nie pragnę więcej...

Antek natomiast jest zachwycony tym dziełem kinematografii, co zmusiło mnie do poszerzenia wiedzy w tym zakresie, gdyż młody marzył, by Mikołaj przyniósł mu pod choinkę figurki wszystkich bohaterów Star Wars.

Wsłuchałam się, o kim Antek mówi, zapisałam fonetyczne, odszukałam w Google, zapisałam poprawnie i wyruszyłam w poszukiwaniu podarków. Kiedy ujrzałam ceny pojedynczych figurek, dokonałam szybkiej selekcji w zapiskach i nabyłam Yodę i Anakina Skywalkera.

Gdy młody rozpakował pod choinką prezent, oszalał z radości. Przez dwa dni bawił się nieustannie, spał z nowymi znajomymi, rozmawiał z nimi, walczył, nie było dziecka.

Po dwóch dniach:

- Mamo, wiesz co?

- ?

- Ten Anakin Skywalker jest do Chopina podobny.

Zatkało mnie. Próbowałam w wyobraźni odszukać podobieństwo między leżącą przede mną figurką a podobizną Chopina i ni cholery, nie widzę!

- No wiesz, mamo! Są identyczni, tylko Chopin był blondynem, a Anakin jest Indianinem.

- Indianinem powiadasz?

- Tak, bo ma czarne włosy, a Indianie mają właśnie czarne włosy...

A potem się przyjrzałam i... No może włosy mają w różne strony zaczesane, ale coś w nich podobnego jest...

Pewnie jeszcze nie raz Antek mnie zaskoczy spostrzegawczością...

22:46, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 grudnia 2013

W szkole muzycznej Antek:

- Mamo, ten pan od saksofonu to taty kolega.

- Tak? Nie wiedziałam. 

- Tak, ale taki rzadki kolega.

- ???

- Tylko "cześć" sobie mówią i już.

Taa, jak się ma małe dziecko z pieluchą, to rzadka może być kupa... Ale kolega???

Tagi: kolega kupa
13:05, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 grudnia 2013

Jak już pisałam, Antek napisał list do św. Mikołaja i poprosił o odkurzacz dla Staśka i dźwig dla siebie. No i był dziś w nocy u nas Mikołaj, Antek wcześnie rano odnalazł prezenty - dźwig był, a Staś dostał samochód, bo odkurzacze były tylko różowe i fioletowe i Mikołaj stwierdził, że nie będą pasowały do... powiedzmy - chłopięcego wystroju wnętrz;)

Kiedy emocje już opadły, Antek wygłosił taką oto mądrość do Staśka:

- Widzisz młody? Mówiłem ci, żebyś chociaż ze trzy dni przed Mikołajem był grzeczny, to byś dostał ten odkurzacz, a tak, to klapa! Poznał się święty na tobie!

Boże!!! I pomyśleć, że własną piersią wykarmiłam...

Tagi: mikołaj
21:05, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
środa, 04 grudnia 2013

Na podwieczorek zrobiłam naleśniki. Antek wcinał z nutellą, Stasiek z jabłkami.

Po kilku gryzach Antek:

- Mamusiu, a nie magłabyś mi zrobić naleśnika z bonusem?

- Jakim?

- Chciałbym mieć dużo więcej nutelli z jednej strony.

- Ok, następnego tak zrobię.

- A nie możesz tego poprawić?

- Nie, bo już go zacząłeś i nie będziemy go rozkładać.

Zapadła cisza, konsumują obaj z apetytem.

Po chwili Antek refleksyjnie:

- Widzisz Stachu, nic nie poradzisz! Jaka matka, takie życie...

Tagi: naleśniki
21:50, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 listopada 2013

Antek do wysokich nie należy, a ma w klasie kolegę Pawła, któremu Bozia wzrostu nie poskąpiła.

Wracamy z zakupów:

- Wiesz mamo, że ja jestem szybszy od Pawła?

- Tak?

- Jak się ganiamy, to Paweł nie może mnie dogonić.

- To super.

- Widzisz mamusiu, jak to jest w życiu... Nie liczy się wielkość, tylko ta... No... Jakość!!!

Dobrze, że o technice nie wspomniał...

Tagi: jakość
16:56, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 listopada 2013

Język angielski jest mi kulturowo obcy.

Oglądamy w domu sporo programów typu Must Be The Music, Mam Talent i podobne. Podczas występu wokalnego jednego z uczestników Antek zapytał:

- Mamo, a o czym on śpiewa?

- O miłości.

- A skąd wiesz, rozumiesz angielski?

- Nie, ale widzę po oczach.

Po dwóch tygodniach w Must Be The Music występował James Arthur. Antek z zaciekawieniem słuchał i w końcu pyta:

- Mamo, o czym on śpiewa?

- Nie wiem.

Młody wyraźnie zdziwiony:

- A nie widzisz po oczach?

- No nie widzę.

I po chwili ze zrozumieniem:

- No tak, ta kamera tak lata, że nie możesz się przyjrzeć...

 

I po co uczyć się języków?

21:39, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 listopada 2013

Świat zwariował i jak tylko znikają znicze z supermarketów, pojawiają się dekoracje bożonarodzeniowe.

No cóż, uświadamia to dzieciom, że Mikołaj tuż tuż.

Antek dorwał gazetkę z jakiegoś sklepu wypełnioną samymi zabawkami, przejrzał i mówi:

- Mamo, napiszę list do św. Mikołaja. Ja chciałbym dźwig, a dla Staśka odkurzacz.

I napisał.

Ucieszyłam się w sumie, bo dobrze jest wiedzieć konkretnie, co dziecko chciałoby dostać.

Konkubent wziął list do wysłania.

Ale moja radość nie trwała długo, bo po kilku dniach sytuacja się skomplikowała. Antek skończywszy temat Piłsudskiego i cmentarzy przerzucił się na kosmos. Oczywiście siebie umieścił w roli dowódcy Apollo 11 - Armstronga i już piąty dzień leci na księżyc.

- Mamo, ja zmieniłem zdanie i chciałbym od Mikołaja dostać strój kosmonauty, ale taki sam, jak Armstrong.

Obejrzałam zdjęcie, zajrzałam na Allegro i mówię:

- Synu, ale Mikołaj może nie mieć takiego stroju dla dzieci.

- Mamo, ale ty jesteś naiwna! Św. Mikołaj nie takie cuda dzieciom przynosi. Napewno Elfy mu zrobią.

No i cielkawe, kto tym Elfem miałby u nas być...

Może na szydełku wydziergam?

22:20, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 listopada 2013

Od zawsze staram się, by Antek, mimo tego, iż nie jest wychowany na wsi, wiedział, że mleko nie jest z kartonu.

Mamy pod miastem taką piekarnię, gdzie od dziewiętnastej sprzedają gorące pieczywo. Pojechałam więc z Antkiem po bułeczki. Kupiliśmy, wsiadamy do samochodu, Antek dorwał bułkę i mrucząc z zadowolenia, konsumował z apetytem. Po chwili mówi:

- Mamo, ale pyszne... Ja naprawdę nie wiem, jak ze słomy można zrobić takie pyszne bułki!

No tak, mówiłam o mące, zboże na polu pokazałam, a jednak coś przeoczyłam...

Tagi: bułki słoma
08:01, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 listopada 2013

Rzuciwszy się w wir pracy zupełnie zapomniałam, że człowiek czasem choruje. No i stało się, dopadła mnie jakaś wirusówka, łeb pęka, katar się leje, maligna gorączkowa w pełni.

Ułożyłam się wygodnie na kanapie, włączyłam telewizor i zawinięta w koc czekam na ozdrowienie.

Staś nie ukrywał radości i zwietrzył okazję, by po matce pochodzić i poskakać. W pewnym momencie opierając się o ścianę stanął na mojej kości biodrowej.

- Stasiu, nie stawaj mi na gnatach, bo to boli!

Antek:

- Mamo, a co to są gnaty?

- Kości.

- Uff! Boże, a już się bałem, że to cycki!

Myślałam, że jestem mu w całości potrzebna, a on tu ma jakieś priorytety???

 

Tagi: cycki
09:28, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 listopada 2013

Od niedawna uważam, że rosołu nie należy z makaronem podawać...

Gdzie bym ze Staśkiem nie poszła, słyszę:

- Jaki on grzeczny, ułożony, taki spokojny.

No tak, poza domem to on faktycznie grzeczny. Choć w domu też nie powinnam narzekać, bo mały ma ogromne ciągoty do sprzątania. Potrafi godzinami jeżdzić po wykładzinie rurą od odkurzacza albo tę samą wykładzinę szczotką zamiatać lub mokrą ściereczką kuchenną przecierać. Cuuudownie.

Kiedy urodził się Antek, w dużym pokoju mieliśmy jasną wykładzinę. Już w pierwszym tygodniu po porodzie okazało się, że nie jest to trafiony pomysł, zwłaszcza, że konkubent opijał narodziny pierworodnego bimbrem rozrobionym z sokiem wiśniowym. Kiedy wróciłam z niemowlęciem na rękach ze szpitala, konkubent rzucił:

- Nie zdejmuj butów, bo w pokoju troszkę mokro jest.

- ???

- Musiałem nieco wykładzinę przeprać, bo się zaplamiła...

Weszłam do pokoju, ujrzałam pod kaloryferem arsenał środków do prania dywanów, pod stołem jakiś nieznany mi odkurzacz piorący, a dźwięk wydobywający się przy każdym moim kroku wskazywał na wielki i "mokry" wysiłek konkubenta włożony w usunięcie różowych plam, które potem przez kilka lat zdobiły wykładzinę. Nawet specjalistyczna firma sobie z nimi nie poradziła i ostatecznie wykładzina wylądowała w sypialni, a plamy pod łóżkiem.

Do dużego pokoju została zakupiona ciemnobrązowa wykładzina i do pewnego momentu wydawało się to trafionym pomysłem. Tak, do pewnego momentu...

Ostatnio Babcia rosół ugotowała. Następnie wstawiła wodę na makaron, wrzuciła niteczki do garnka i czekała, aż wrzeć zacznie, żeby ogień pod garnkiem zmniejszyć. W tym czasie Stasiek przemknął przez kuchnię, zajrzał do łazienki i w ciszy zniknął w dużym pokoju. Zaniepokojona Babcia pognała do pokoju. I co zobaczyła?

Staś sprzątał. Mleczkiem wybielającym chlustał po naszej brązowej wykładzinie. Mamy teraz wzory przypominające siarczysty mróz na szybach. Cudowne dziecko, tylko podziękować mu za zamiłowanie do czystości...

A nie można było samego rosołu na obiad podać???

09:34, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Blog Roku 2013
Http://barbarella.blog.pl/
Http://mim.blox.pl/html
Http://www.blogpartyzancki.pl/
Http://www.matkasanepid.pl

Blog bierze udział w konkursie