czyli o tym, jak żyć w konkubinacie,wychowywać dzieci i nie zwariować przy tym.
RSS
niedziela, 10 sierpnia 2014

Kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. Tydzień temu, kiedy jechaliśmy z dziećmi na basen, tym bardziej wydawało mi się to niemożliwe. A jednak...

Wczorajszy upał dał się dzieciom we znaki, roznosiły dom! Wieczorem wsadziłam Antka ze Staśkiem do wanny i odczułam chwilę błogiego spokoju. Co prawda z łazienki dochodziły śmiechy, krzyki i plusk lanej wszędzie - niekoniecznie w wannie- wody, ale miałam swoje pięć minut.

W pewnym momencie Antek zaczął się drzeć:

- Mamo, mamo, chodź tu szybko!!!

Wyczułam w głosie nutkę dowcipu, więc niespiesznie udałam się do łazienki i...

Antek stoi w wannie na jednej nodze i krzyczy:

- Mamo!!!! Stasiek się zesrał do wanny! Wyjmij mnie stąd szybko, bo puszczę pawia!!!

Nie będę opisywać, co poczułam, kiedy wyobraziłam sobie, co zobaczę w wannie, gdy Antek spełni swoją obietnicę... Poza tym, uznałam, że Antka wyciągnę pierwszego, gdyż chyba lepiej siedzieć we własnym g...e, niż cudzym, więc Stasiek musiał na moment pozostać w...

Już po wszystkim zaniosłam Stasia do sypialni, by go ubrać i mówię do niego:

- No i kto, Stasiu, zrobił kupę do wanny?

A Staś z rozbrajającym uśmiechem odpowiedział:

- Pupa!

Ot, logika.

 

21:55, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 sierpnia 2014

W Biedronce pojawiły się gąbkowe miecze dla dzieci. Antek zdołał przekonać Dziadka do zakupu dwóch sztuk - jednej dla siebie, drugiej dla Staśka.

Nie chcę sobie wyobrażać, co działo się u Dziadków w ciągu dnia.

Popołudniu przyjechałam po dzieci. Już mamy wychodzić, a Antek:

- Mamo, mamo, jeszcze miecze muszę wziąć.

- Ok.

Po chwili poszukiwań przyszedł i mówi:

- Mam już dwa miecze.

Nie zastanowiwszy się wielce, rzuciłam:

- Nagie?

Antek:

- Na "GIE"? Przecież miecze są na "MIE"!!!

Zachciało mi się historii...

 

22:03, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lipca 2014

Środek nocy - trzecia trzydzieści cztery. Antek wkroczył do sypialni i mówi:

- Piciuuuu!

Już miałam się zerwać z łóżka, by swemu pierworodnemu przynieść wody, ale jakaś szara komórka w mózgu przypomniała mi, ile on ma lat.

- Antoś, ile ty masz lat?

- Osiem.

- A gdzie u nas w domu stoi woda?

- W kuchni.

- A umiesz włączyć światło?

- Tak.

- Masz jakieś pytania?

Nie miał. Poszedł do kuchni oświetlając po drodzę co najmniej połowę mieszkania, napił się, powyłączał światła i wracając do łóżka wyfasolił się jak długi w przedpokoju, potykając się uprzednio o Staśka ciuchcię pozostawioną na środku tegoż przedpokoju. Cóż było robić, podniosłam się, utuliłam i zaprowadziłam do łóżka.

Rano natomiast przeprowadziłam pogadankę pedagogiczną.

- Antosiu, jesteś już duży i nie powinieneś nikogo budzić w środku nocy, by się napić.

- Tak, wiem.

- A jeżeli chodzi o nieposprzątane zabawki?

Cisza.

- Zabawki należy wieczorem...?

Na twarzy Antka odznaczył się wzmożony proces myślowy.

- No, synku? Zabawki należy wieczorem...?

W oczach młodego pojawiły się dodatkowo znaki zapytania, a właściwie oooogrooomne znaki zapytania.

- Antosiu, zabawki należy wieczorem...?

Widząc moje oczekiwanie po dłuższej chwili odpowiedział:

- Omijać???

No tak, osiem lat procesu wychowawczego poszło...się omijać...

21:09, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 czerwca 2014

Tematy medyczne zawsze interesowały Antka. Operacje, reanimacje, pogotowie  w zasadzie obecne są w naszym codziennym życiu non stop.

A Stasiek nauczył się rozmawiać przez telefon. Właściwie czyni to w sobie tylko zrozumiałym języku, ale z bogatą gestykulacją i pełnym zaangażowaniem.

Początkowo rozmawiał przez "głuchy" telefon, ale odkąd odkrył, że w słuchawce może być głos podtrzymujący rozmowę, prosi, by chociaż raz dziennie wydzwonić mu kogoś. Idealnym rozmówcą jest Babcia, gdyż nie przerywa i mówi czasami: yhm, yhm...

Dziś właśnie przynósł telefon i wytłumaczył mi, że chce z Babcią porozmawiać.

Wybrałam numer - a tam poczta i cisza. Ponowie wybrałam numer - to samo.

Babcia dziś była w domu sama, a że czasem się źle czuje i omdlewa - zaniepokoiłam się. Wybrałam numer telefonu stacjonarnego - nikt nie odbiera.

Nie mamy daleko, więc zapakowałam dzieci w auto i jadę do Babci.

Antek:

- Mamo, a jak babcia zemdlała, to będę mógł ją reanimować, zanim pogotowie przyjedzie?

Oblał mnie zimny pot, ale zachowując zimną krew odpowiedziałam:

-Oczywiście synku.

Jedziemy. Antek snuje wizje ucisków klatki piersiowej, oddechów, ratowników medycznych w akcji na żywo i jest mocno podniecony. Ja znacznie mniej...

Zajeżdżamy.

Antek wybiegł pierwszy z samochodu, zajrzał przez okno do kuchni, a tam...

Babcia kroi mięso. Telewizor głośno gra, słychać rosyjskie piosenki, które Babcia radośnie podśpiewuje . No cóż, chciałoby się zanucić:"Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni...".

Odetchnęłam z ulgą, a Antek:

- Mamo!!! Klapa! Babcia żyje! Nici z moich ratowniczych manewrów!!!

Taa, klapa... Dobre samopoczucie Babci nie zawsze cieszy wnuka, a niekiedy nawet wręcz przeciwnie...

19:35, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 czerwca 2014

Co roku w czerwcu organizowany jest w szkole Dzień Rodziny - taki hurtowy Dzień Mamy i Taty. Dzieci przygotowują wówczas zaproszenia dla rodziców, na których z reguły malują podobizny swoich najbliższych przodków.

W ubiegłym roku Antek namalował nas tak:

Trochę przesadził chyba z podgardlem u ojca, że o urodzie nas obojga nie wspomnę...

Minął rok. Młody popełnił kolejne zaproszenie z podobiznami rodziców. Postęp jest -ojciec podgardle zrzucił (choć ja nie zauważyłam jakiejś zasadniczej zmiany), no i wagowo się chyba trochę poprawiliśmy.

Oto dzieło:

Na pytanie ojca:

- Antoś, dlaczego my tu jesteśmy tacy grubi?

Odpowiedział:

- Tatusiu, ty to się chyba najadłeś, a mamusia to tak normalnie...

Zawsze mogłam liczyć na szczerość syna...

 

23:55, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 czerwca 2014

Kilka lat temu Antek dostał taki duży motocykl, na którym mógł jeździć. Nie wiem, jak on jest napędzany, ale to nieistotne. 

Po pewnym czasie pojazd się zepsuł i Dziadek zaniósł go na strych.

Przyjeżdżam ostatnio po dzieci do Dziadków, a tam Antek wyraźnie zadowolony na swoim motocyklu po ogródku jeździ.

- Patrz mamo, Dziadek mi motocykl zreperował!!!

- Super, synku.

Nastała cisza - jedna z tych chwil, które niezmiernie cieszą, ale też niepokoją, bo proces myślowy na twarzy Antka, jak malowany...

Po kilku minutach podjechał bliżej i zadowolony z siebie mówi:

- Wiesz mamusiu, Dziadek został bohaterem w swoim domu, nie!!!???

Mina Dziadka bezcenna. 

22:38, konkubinakropkapl
Link Komentarze (3) »
środa, 23 kwietnia 2014

Odkąd Antek nauczył się czytać, często sam zaspokaja swoją ciekawość zaglądając do przeróżnych książek. Właściwie żadna tematyka mnie nie zadziwi, ale bywa, że nie jestem w stanie zagadnąć, o czym aktualnie czyta, zwłaszcza, że w czasie świąt moje szare komórki poszły spać, a mózg skupił się na tym, co mamy w kuchni.

Młody:

- Mamo! Co to jest "ogóla"???

Boże, co on wymyślił? Jakiś kraj, jakaś planeta???

Poszłam do niego, patrzę, a on czyta o kosmosie. Jaka "ogóla"???

- Synku, gdzie ty masz tę "ogólę"?

Podsunął mi książkę.

- No tu: "czy w ogóle jest jakieś powietrze"...

Taaa.

W ogóle to w święta wolę w kuchni siedzieć...

 

08:48, konkubinakropkapl
Link Komentarze (2) »
wtorek, 22 kwietnia 2014

Każdy rodzic, który ma syna w wieku wczesnoszkolnym, wie, co to są karty piłkarskie.

Antek, jako uczeń pierwszej klasy również jest szczęśliwym posiadaczem albumu i kart piłkarskich.

Kupiłam Antkowi paczkę kart. Otworzył, ogląda i mówi:

- Tato, a tu jest taki piłkarz, który gra na ataku i w obronie i jest pomocnikiem...

- Bywają tacy uniwersalni piłkarze, synku.

- A co to znaczy "uniwersalny"?

- To taki ktoś, kto dużo potrafi, przydaje się w wielu sytuacjach.

Młody chwilę pomyślał i woła z zachwytem:

- Tatusiu, tatusiu!!! Ja już wiem, co to znaczy!!! Bo nasza mamusia jest taka uniwersalna!

No to się dowiedziałam...

13:39, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 marca 2014

- Mamo, chciałbym mieć mózgownicę - rzucił Antek podczas spaceru.

- No przecież masz.

- A gdzie ona jest?

- Tu - wskazałam głowę.

- Mamo! Ale nie taką!!!

- ???

- Chciałbym mieć taką maszynę, że przykładam do głowy i wiem, co ktoś myśli.

Wystraszyłam się, zwłaszcza, jak sobie przypomniałam, co o swoich dzieciach myślę, jak nie chcą spać wieczorem, albo jak nie chcą rano wstać, nie wspominając o tym, co mam w głowie o szóstej szesnaście w sobotę, gdy oni są w pełnej gotowości bojowej do zabawy, a ja do jakiejkolwiek świadomości mam daleko. Nie!!!

Po kilku dniach Antek:

- Mamusiu, wiesz, że ja umiem czytać w myślach?

Wpadłam w popłoch! Cholera, wiedziałam, że on w końcu jakiś wynalazek skonstruuje! Ale już???

- A jak ty czytasz w tych myślach?

- Normalnie. Biorę książkę i po cichu czytam. Tak w myślach.

Uff, odetchnęłam. O mózgownicy mu nie przypominam.

22:31, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 marca 2014

Cały tydzień czekam na weekend, a w połowie weekendu zaczynam czekać na... poniedziałek.

Niedziela miała być spokojna, leniwa. Obiad podgotowany, chałupa ogarnięta, żyć i nie umierać.

Zasiadł Antek w fotelu. Już samo to, że siedzi, wydawało się dziwne, ale to, że minę miał przy tym jakąś nietęgą, zaniepokoiło mnie nieco.

- Co robisz? - spytałam.

- Mam inwazję mózgu.

A miało być tak pięknie...

07:26, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Blog Roku 2013
Http://barbarella.blog.pl/
Http://mim.blox.pl/html
Http://www.blogpartyzancki.pl/
Http://www.matkasanepid.pl

Blog bierze udział w konkursie