czyli o tym, jak żyć w konkubinacie,wychowywać dzieci i nie zwariować przy tym.
RSS
sobota, 10 stycznia 2015

Antek płaczliwym tonem:

- Mamo, ja chciałbym być kotem! Buuuu!!!

- Dziecko, dlaczego ty płaczesz?

- Bo nie mogę być kotem!!!

- Kotem?

- Tak. Chciałbym być kotem, mógłbym wszędzie wchodzić, byłbym bardzo zwinny...

- Przykro mi, nie możesz być kotem.

Poszedł smutny do pokoju, ale kątem oka widzę, że intensywny proces myślowy maluje się na jego twarzy.

Minęło dziesięć minut.

- Mamo, masz może strzykawkę z igłą?

Jezus, Maria!!! Po co mu strzykawka z igłą???

- Po co ci?

- Bo chcę pobrać z naszego kota DNA i sobie wstrzyknąć i zostanę kotem!

Nie sądzę, żeby nasz kot był zadowolony z tego zabiegu, a pani profesor Z. od genetyki, ucząca kiedyś moją serdeczną przyjaciółkę, pewnie załamałaby ręce.

Nie wspomnę już o tym, że Antek panicznie boi się zastrzyków, ale czego się nie robi dla nauki...

13:44, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 stycznia 2015

Nakarmiłam potomstwo jajami, napoiłam herbatką i postanowiłam wejść do wanny. W końcu święto mamy, więc wypadałoby być czystym. Gorąca woda, pachnąca piana, fascynująca książka - żyć i nie umierać. No może byłoby milej, gdyby Antek ze Staśkiem nie bawili się w gryzące się wilki i nie warczeli przy tym. No ale nie można mieć wszystkiego...

Leżę więc sobie zadowolona, a tu do łazienki wpada Antek, który z wilka zmienił się w egzekutora i mówi:

- Mamo, czytałaś ostatnie ogłoszenie o basenie?

- Tak.

- I wiesz, kiedy można wchodzić do wanny?

Zawahałam się, bo nie do końca wczytywałam się w szczegóły.

Młody wyciągnął kartkę i pokazał grafik :

 

i rzekł był;

- Nie stosujesz się do godzin wejścia. Dziś mogłaś się kąpać od piątej do szóstej.

Wyrwana z miłego nastroju musiałam mieć minę nietęgą. A na dokładkę dostałam:

 - Za karę masz zakaz wchodzenia do wanny do końca tygodnia!

Tak więc, gdyby ktoś z Was chciał się ze mną spotkać, to zapraszam dziś, bo od czwartku może nie być miło, a w sobotę może Antek zrozumie, dlaczego kobiety powinny się myć często...

13:07, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 grudnia 2014

Nowy Rok, nowe możliwości, nowy wpis - tak z rozpędu, skoro ostatnio w ogóle coś piszę.

A przypomniała mi się ta historia w związku z dzisiejszą wizytą w puncie Lotto.

Tak, poszłam dziś do Lotto, puściłam po raz kolejny Ekstra Pensję, w swej naiwności myśląc, że ktoś da mi pięć tysięcy złotych polskich co miesiąc przez dwadzieścia lat, co bym nie musiała do roboty chodzić, a jeżeli już, to tylko dla przyjemności, by odpocząć od zajęć domowych, jeśli tylko pięć złotych polskich ja zapłacę. Wjechałam obładowanym sylwestrowo - noworocznymi zakupami  wózkiem dziecięcym do punktu, ciągnąc za sobą Antka, a pani za ladą mówi:

- Ojej, ale ma pani dzieci do siebie podobne, jeszcze takich nie widziałam!

To mało pani widziała- pomyślałam sobie wściekła na mróz, zakupy, Antka, który w drodze na targ i z targu chciał oglądać:

- żywe ryby w sklepie rybnym,

- fajerwerki na KAŻDYM dostępnym stoisku,

- egzotyczne zwierzęta w dwóch sklepach zoologicznych

i inne atrakcje napotkane po drodze.

Spojrzałam więc na panią, na dzieci i odpaliłam:

- Bo po jednym ojcu, proszę pani!

I tak mi się wtedy przypomniało, że pewnego dnia, gdy Konkubent wrócił z Antkiem do domu, od progu oskarżycielskim tonem naskoczył na mnie:

- Co ty za seriale z tym dzieckiem oglądasz ???

- Jakie seriale??? Nic nie oglądamy!

Jak Boga kocham, nie oglądamy nic, co wymagałoby ode mnie choćby najmniejszej regularności.

Konkubent:

- Antek mnie dzisiaj zapytał, kto to jest "ojciec biologiczny"?

- No i to z jakiegoś serialu?

- Tak, z "Ojca Mateusza"

A przepraszam, to czasem oglądamy...

- I co mu powiedziałeś?

- Nic. A co mu miałem powiedzieć?

No i ja - odważna niewyparzona gęba, na szczęście w 100% pewna co do tego, kto jest ojcem moich dzieci- odpaliłam:

- No jak to co? Że ojciec biologiczny to ten, za którego ty się uważasz.

 

I tym optymistycznym akcentem zakończmy ten stary rok.

Szczęśliwego Nowego Roku i oby mi się wreszcie gęba wyparzyła!




13:28, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2014

Czyta Antek książkę i w pewnej chwili pyta:

- Mamo, a co to znaczy: "w spacja ogóle"?

- Co?

- No normalnie, "w spacja ogóle"???

Musiałam spojrzeć, bo nie zrozumiałam. Jaka spacja???

No cóż.

- Antek, tu jest napisane "w ogóle", czyli tak ogólnie!

Młody:

- Ale po co tam ta spacja?

Komputerowe dzieci nam rosną...

21:05, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 grudnia 2014

Wybrałam się do ginekologa, takiego, którego nie znałam. W recepcji poinformowali mnie, w którym gabinecie przyjmuje, więc wjechałam na czwarte piętro, pukam - zamknięte. Obok gabinet otwarty, zajrzałam - siedzi dwóch facetów i jakaś babka. Spytałam o doktora Z. i jeden z mężczyzn ruszył w stronę gabinetu mówiąc:

- Zaraz pielęgniarka poszuka doktora, a ja panią do badania przygotuję.

Zamarłam, ale jak to cielę, wlazłam za nim do gabinetu.

Przeprowadził wywiad, coś ponotował w karcie, był rozmowny i dość dowcipny. W końcu, wskazując parawan, mówi:

- Zapraszam panią na badanie. Pani sobie tam zajdzie.

No cóż, w ustach ginekologa, zwłaszcza, gdy się po antykoncepcję przychodzi, nie brzmi to zachęcająco, więc niewiele się zastanawiając, odpaliłam:

- Badanie ok, ale z zajściem to ja się może raczej wstrzymam...

Do tej pory nie wiem, czy to był ten właściwy ginekolog, do którego się wybrałam, czy jakaś ściema...

14:09, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 grudnia 2014

W drodze do szkoły minęła nas straż miejska. Antek:

- Mamo, po co jest straż miejska?

Pierwsza odpowiedź, jaka mi się nasunęła, nie nadaje się do tego, by ją tu napisać. A druga była taka:

- Synku, pilnują porządku, żeby ludzie kupy po swoich psach sprzątali, żeby bezdomni na ławkach nie spali...

- Mamo, a gdzie bezdomni mogą spać?

- Są takie noclegownie dla tych, którzy nie mają domów.

- A oni mogą się tam umyć?

- Tak, tam są łazienki i można tam coś zjeść.

- Aaa, rozumiem! To taki ośrodek SPA dla bezdomnych!  

23:00, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 października 2014

Właściwie to nie wiem, czy Antek szkołę lubi. Codziennie rano doświadczam oporu przed wstaniem, ubraniem się, zjedzeniem śniadania i wyjściem z domu, ale kiedy już kroczymy do szkoły, Antek w podskokach i z pieśnią na ustach podąża do państwowej placówki edukacyjnej. Oczywiście zakładając buty rzuca:

- Jak ja nie lubię chodzić do szkoły!

Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że młody gada, żeby gadać, bo - jak twierdzi - nie potrafi milczeć. Kilkanaście razy dziennie powtarza, że mnie kocha i tyle samo razy pyta, czy ja go kocham. Kiedyś go zapytałam:

- Antek, czy ty masz wątpliwości co do moich uczuć do Ciebie?

- Nie mamusiu - odpowiedział- ja po prostu, jak nie wiem, co powiedzieć, bo mi nic do głowy mądrego nie przychodzi, to pytam, czy mnie kochasz?

No tak, wszystko jasne. Podobno kobieta, jak jest zdrowa, to musi gadać. I Antek też.

A dziś rano mnie zaskoczył.

- Wiesz mamusiu, ja teraz polubiłem szkołę na dwa tygodnie!

- Tak? A dlaczego?

- Bo w szkole jest remont i tacy panowie głośno wiercą. Jak pani mówi, to nic nie słychać!!! A na przerwie możemy oglądać panów robotników! Mamo, jaki CZAD!!!

08:32, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 października 2014

Kiedy Antek był bardzo malutki, jednym z pierwszych słów, jakich się nauczył było "ojojoj". Oznaczało ono wszystko to, co się nie udało, albo bolało, problem, kłopot itp.. Do dziś "ojojoj" pojawia się u nas w domu, częściej w ustach Stasia, ale Antkowi też się trafia.

Wyjazd na basen, w samochodzie rozmawiamy z Konkubentem, przy czym ja prowadzę. W pewnej chwili Antek:

- Mamusiu, jak kierujesz i rozmawiasz z tatą, to nie patrz na niego!

- A dlaczego?

- Bo może być poważne ojojoj z tego!

- Jakie ojojoj, Antosiu?

- No na przykład seks.

Konkubent:

- Antosiu, a co to jest seks?

Antek lekko zamyślony:

- Nooo, tak konkretnie to nie wiem, ale brzmi poważnie...

16:41, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 września 2014

W ogóle bym nie zauważyła, że Antek wrócił do szkoły po wakacjach, wcale, a wcale...

W wakacje uczęszczał na półkolonie sportowe, i tak trzeba go było rano wyciągać z łóżka i zawozić na zajęcia, więc we wrześniu nic się nie zmieniło.

Ale po kilku dniach szkoły młody uświadomił mi, że spotkał się z dawnymi kolegami i przypomniał sobie to, czego nauczył się w pierwszej klasie.

Siedzimy sobie przy kolacji, Francja - elegancja - wędlinki, warzywa, jajka gotowane, herbatka w filiżankach, tak, jak Antek lubi. Dzieci z apetytem pochłaniają kolejne kanapki. Pytam:

- Antoś, będziesz jeszcze jadł?

- Nie, już dziękuję.

Dokończyłam to, co zostało na półmisku, wiadomo - żeby się nie zmarnowało, a Antek po chwili słodziutkim głosikiem:

- Mamusiu, wje..łaś* całą szynkę!!!

 

* tam, gdzie dwie kropki, powinno być "ba".

22:00, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Stasiek uczy się mówić. Ciężko mu idzie, Antek to Ata, kot - miał, pies - hau, picie - pi, spanie też pi.

Ale właściwie wszystko w normie...

Z niesłychaną łatwością przychodzi mu natomiast przyswajanie tzw. słów niezbyt ładnych. Bardzo szybko nauczył się mówić "duuupaaa" z przerwą  między "duuu" i "paaa" i używa go z ogromnym upodobaniem.

Jakiś czas temu usłyszałam, jak powiedział "pipa". No cóż - pomyślałam, że gdzieś usłyszał, nauczył się, a zdobywanie wiedzy przez dzieci cieszy, więc nie starałam się wyplenić tego.

Pojechałam z dziećmi do supermarketu na zakupy. Stasiek siedzi w wózku zakupowym, Antek ten wózek pcha, a Stasiek co chwilę drze się na pół sklepu:

- Pipa!!!! Pipa!!! Pipa!!!

Hmmm, starałam się iść jakieś dwa metry za nimi, może kupujący nie zorientują się, że ten mały w wózku to mój...

Podjechali między regały z napojami i Antek prosi:

- Mamo, kup mi Pepsi z Messim...

Uległam. Włożył butelkę do koszyka, a Stasiek pokazukąc na butelkę, woła:

-Pipa! Pipa!

Ludzie, to ja prawie miesiąc myślałam, że pipa to to, co wszyscy myślą, a pipa to Pepsi!!! Ale matka zawsze dziecko zrozumie! Pękałam z dumy!

Wróciliśmy do domu i chcąc zaimponować Konkubentowi, mówię:

- Stasiu, pokaż, gdzie jest pipa?

Stasiu przyniósł Pepsi, kręci butelką, kręci, mignęła mi gęba Messiego, a obok namalowana mała piłka nożna, na którą Staś wskazał i powiedział:

-Pipa tuuuu.

Taaa, matka zrozumie dziecko...

21:10, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Blog Roku 2013
Http://barbarella.blog.pl/
Http://mim.blox.pl/html
Http://www.blogpartyzancki.pl/
Http://www.matkasanepid.pl

Blog bierze udział w konkursie