czyli o tym, jak żyć w konkubinacie,wychowywać dzieci i nie zwariować przy tym.
RSS
niedziela, 13 marca 2016

Co Staś ma? 

Staś ma trzy i pół roku. I wygląd aniołka ma - duże oczy z długimi rzęsami, słodkie, pełne usteczka, lekko pofalowane blond włoski oraz łagodne spojrzenie.

I charakter ma taki, że zastanawiam się, co mnie czeka w bliskiej i dalszej przyszłości.

Dwa miesiące temu ksiądz po kolędzie chodził. Dzieci czekały z niecierpliwością, wyglądały przez okno i gdy wreszcie go ujrzały przed klatką schodową, otworzyły drzwi do mieszkania. A ksiądz zaczął wizyty od ostatniego piętra, my natomiast mieszkamy na parterze. Po godzinie  -z kolędą na ustach- ksiądz przyszedł, a gdy skończył śpiewać, Staś rzucił:

- I k.....wa przyszedł.

No tak, czar prysł. Na szczęście ksiądz poczucie humoru miał i odpowiedział:

- Stasiu, a babcia mówiła, że ty taki grzeczny chłopczyk jesteś.

Taaa...

Jakiś miesiąc temu byłam ze Stasiem u lekarza. Pan doktor pobrał wymaz z gardła i zlecił badania krwi, co spowodowało, że chyba pana doktora nasz Staś nie polubił.

Po tygodniu poszłam na wizytę kontrolną z wynikami do tegoż samego lekarza.

Staś przez całe badanie słowem się nie odezwał i grzecznie dał się zbadać. 

Pan doktor:

- Stasiu,taki byłeś dzisiaj grzeczny, że dam ci naklejki dla dzielnych pacjentów. Mam taką z samolotem, motylkiem, samochodem, misiem. Chcesz?

Staś popatrzył spode łba na lekarza i wysyczał:

-Dawaj psycholu!

Pan doktor nie miał poczucia humoru, ja za to miałam poczucie wstydu i najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Nie wiem, czy zmienić przychodnię?

Wczoraj natomiast poszłam z dziećmi na zakupy na targ. Staś w wózku udawał kierowcę, kręcił wirtualną kierownicą, wydawał dźwięk silnika, trąbił i do wszystkich idących z przeciwka ludzi zwracał się tymi słowami:

- Z drogi patałachu!!!

Tłumaczyłam, prosiłam, by tak nie mówił. I za tydzień na targ go nie biorę!!!

A dziś? Poszły dzieci na plac zabaw z ojcem. Pobawiły się, pograły w piłkę, a gdy wracali, drzwi do klatki schodowej otworzyła im wychodząca akurat sąsiadka - nauczycielka ze szkoły, do której chodzi Antek, sympatyczna pani niewielkiego wzrostu, w wieku ok 50-60 lat.

Staś popatrzył na nią i rzucił:

- Wybacz maleńka, ale teraz to my musimy tędy wejść.

Przypominam! Staś ma trzy i pół roku, wygląd aniołka itd....

I oświadczam, że nie zwracamy się do siebie z ojcem sławami:"patałach", "psychol" lub "maleńka', choć nie ukrywam, że zawsze marzyłam, by ojciec dzieci moich "maleńką" mnie nazywał.

A poza tym niezmiernie się cieszę, że na wywiadówki do Antka ja chodzę, bo do Staśka z całą pewnością nie będę! Niech się tatuś szykuje, a co?!!!

 

 

20:50, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
niedziela, 31 stycznia 2016

Robię ja sobie obiad w kuchni, a tu wchodzi Staś i mówi:

- Mamo, elegancko pachnę?

Spojrzałam na niego zaniepokojona i zauważyłam, że twarz wokół ust nienaturalnie mu się świeci. Boże, czym on się wysmarował??? 

- Stasiu, pachniesz elegancko, ale od czego?

- No... Posmarowałem się.

- A czym?

Chwilę się zastanawiał, dość długą chwilę...

- Nooo tym, noo ...językiem.

12:55, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 grudnia 2015

Tydzień temu Antek dowiedział się, że we wtorek jedzie do przychodni, gdzie zostanie zaszczepiony. Najpierw się rozpaczliwie rozpłakał, jak to on się zastrzyków boi, jak to bardzo będzie bolało, że ręką nie będzie mógł ruszać, a potem nawet nogą, włącznie z unieruchomieniem całkowitym. Kiedy wytłumaczyłam mu, że szczepienie jest konieczne, prawie nie boli i chroni przed groźnymi chorobami, przeszedł do spokojnych negocjacji.

I tak usłyszałam:

- że on chętnie szczepionkę wypije, nawet jeżeli ona niesmaczna będzie;

- że szczepionka chroni przed takimi chorobami, co to w średniowieczu były, a teraz nie ma, więc w ogóle nie jest potrzebna;

- że on jest uodporniony na wszelkie choroby, bo na basen chodzi i nawet kiedy Stasiek jest chory, to on nic nie łapie (włącznie z jelitówką, którą mi przypomniał, co nie było miłe, bo wszyscy ją w domu mieli, z wyjątkiem Antka).

Dziś nadszedł ten dzień. Pojechał Antek z ojcem do przychodni i po godzinie dzwoni do mnie do pracy i mówi:

- Wiesz mamusiu, ja już jestem po szczepieniu.

- I jak było?

- W porządku, nawet nie bolało. Tatuś musiał przed szczepieniem ankietę wypełnić i tam było pytanie, czy pacjent jest w ciąży.

Uśmiałam się i pytam dalej:

- Czyli wszystko ok, ręka nie boli?

- Nie, pani pielęgniarka mi plasterek nakleiła. Wiesz, ja teraz jestem bohaterem!

- Cieszę się, że jesteś taki dzielny.

- A kupisz mi coś w nagrodę?

Pozostawiłam pytanie bez odpowiedzi i młody szybko zrozumiał, że przesadził, rzucił tylko "no to pa" i się rozłączył.

Po godzinie dzwoni ojciec dziecka:

- Antek już po szczepieniu.

- Wiem, dzwonił. Wszystko ok?

- Tak. Musieliśmy go trzymać w cztery osoby - lekarz, dwie pielęgniarki i ja. Darł się na całą przychodnię. Po szczepieniu stwierdził, że ma drgawki, gorączkę i jest mu niedobrze, bo wszczepiono mu trzy choroby. Kiedy dowiedział się, że to małe dawki, cudownie ozdrowiał i przyjechaliśmy do domu.

Zaniemówiłam, a ojciec dorzucił:

- Jak mu pielęgniarka skończyła robić zastrzyk, powiedział, że chce rozmawiać ze swoim adwokatem.

Ot bohater!!!

 

 

 

22:02, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 grudnia 2015

Staś poszedł umyć zęby. Zajrzałam do łazienki, a tam...

W wannie stoi nocnik, a w nocniku:

- pół butelki zielonego żelu pod prysznic (Antka),

- pół butelki czerwonego żelu pod prysznic (mojego),

- pół butelki odżywki do włosów w kolorze różowym (też mojej),

- szampon dla dzieci w ilości nieokreślonej (bo nie wiem, ile go było w butelce).

Stasiek natomiast stoi ze szczoteczką do zębów w ręce, a na szczoteczce jakaś dziwna piana.

- Stasiu, co robisz?

- Myję sobie nocnik.

Nie mam więcej pytań. Idę kupić Staśkowi nową szczoteczkę, bo tą to on chyba zębów nie powinien już myć...

09:44, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 września 2015

No i stało się. Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień...

Rano się obudziłam, sprawdziłam, czy mam wszystkie kończyny, włosy na miejscu i w zapamiętanym wczoraj kolorze, zęby w jamie ustnej. Poruszałam nogą, żeby usłyszeć, czy stawy w kolanach nie skrzypią. Wszystko było, jak dotąd. A przecież wkroczyłam w epokę starości.       

Ale kiedy tak pomyślałam nad rachunkiem zysków i strat, to może nie jest aż tak strasznie. 

Mam dwóch wspaniałych synów, pracę, która mnie kręci, a i Konkubent mnie chyba trochę lubi...

Więc z pieśnią na ustach odważnie kroczę do setki:

"a gdy cię czas dogania, przodem puszczaj drania, bo masz czterdzieści nowych lat".

Najlepszego sobie i wszystkim innym Czterdziestkom!!!

23:06, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 września 2015

Poszukuję stroju maskującego. Może być wojskowy, taki z siatką z doczepianymi listkami albo z maską przeciwgazową, nadłaby się też ewentualnie strój Kubusia Puchatka, spotykany często na festynach lub galeriach handlowych. Mógłby mi ktoś podarować?

A po co?

Otóż Antek ze szkoły wraca sam. Ma do pokonania drogę, której przejście niespiesznym krokiem zajmuje maksymalnie cztery minuty.

W domu czeka na niego Babcia albo Tata.

I ktoś mógłby powiedzieć, że matki są nadopiekuńcze. A tu Zonk! To Konkubent postanowił sprawdzić, jak jego pierworodny syn ze szkoły wraca, czy rozgląda się w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo, albo od prawej zaczyna, już sama nie wiem, ale na pewno Konkubentowi chodziło o bezpieczeństwo Antka w drodze do domu, więc poszedł kilka minut przed dzwonkiem pod szkołę. Ale głupio mu trochę było, więc schował się za rogiem budynku i czekał...

Zadzwonił dzwonek. Kilka minut później Antek z kolegą wyszedł ze szkoły, chwilę porozmawiali i młody ruszył do domu. Ojciec wyskoczył z kryjówki i przeskakiwał zza jednego samochodu za drugi, obserwując jednocześnie syna. W pewnym momencie kolega Antka zawołał:

- Antek, Antek!!!

Konkubent zamarł, skrył się za jakimś autem, a Antek się odwrócił i pyta:

- Co???

- Nic, tylko twój Tata tutaj idzie.

I tak sobie pomyślałam, że gdyby dać Konkubentowi strój Kubusia Puchatka, to na pewno żaden kolega Antka go nie pozna. Bo tak we wrześniu z choinką to głupio chyba chodzić...

19:14, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 sierpnia 2015

Wcale nie jest łatwo, kiedy jedzie się samemu z trzyletnim dzieckiem samochodem i chce się człowiekowi siku. W samochodzie go nie zostawię, na stacji benzynowej też nie powierzę niczyjej opiece, zatem nie pozostaje nic innego, jak zabrać dziecię do toalety. 

Początkowo miałam nadzieję, że dowiozę do domu, ale im więcej o tym myślałam, tym bardziej nie dowoziłam.

Podjechałam na stację, wypięłam Stasie z fotelika i sprintem z dziecięciem pod pachą do kibelka.

A tam syf, a nawet straszny syf,  więc pozycja w pełni "na narciarza".

Staś na mnie patrzył i patrzył, aż w końcu rzekł:

- Mamuś, nie tą stroną sikasz!!!

Faceci jakoś inaczej sikają na stojąco.

23:33, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 marca 2015

Maluję się, może nie codziennie, ale do pracy zawsze.

Nie wiem, jaki jest tego efekt, gdyż maluję się bez okularów, a bez nich niewiele widzę, a jak je założę, to oczy są za szkłami, które to szkła zmniejszają optycznie, więc nie mogę ocenić, co tam sobie namalowałam. Jedno jest pewne, czuję się znacznie lepiej z makijażem, niż bez. Ale żebym sobie oglądała jakieś szczegóły swojej twarzy, to raczej nie mogę powiedzieć.

No i kilka dni temu zadzwoniła do mnie koleżanka z informacją, że kupiła sobie kosmetyki, ale one ją uczulają i chętnie odda za pół ceny. No cóż, pół ceny robi swoje, więc poprosiłam, żeby mi przesłała linki, to sobie poczytam i zdecyduję.

Przesłała.

Poczytałam.

I...

Wyciągnęłam lusterko, takie, co to ma jedną stronę mocno powiększającą, zsunęłam nieco okulary, bo, gdybym je zdjęła, to zapewne niewiele bym zobaczyła i zaczęłam się przyglądać.

Jak ona, cholera jasna, dopatrzyła się, że mi jakieś serum do kurzych łapek potrzebne???

A wypełniacz zmarszczek???

Tak, na Przyjaciół zawsze można liczyć...

12:32, konkubinakropkapl
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 marca 2015

Staś był cały dzień u Dziadków. Wracamy do domu i pytam:

- Stasiu, co było na obiad?

- Zupa.

- A jaka?

- Taka nowa.

Postanowiłam przeprowadzić wywiad:

- Z makaronem, czy bez?

- Bez nie była.

- A marchewka w zupie była?

- Nie.

- A ziemniaki?

- Nie.

- A zielone? - chodziło mi o koperek albo pietruszkę.

- Chyba nie.

- Stasiu, to jaka ta zupa była?

- Taka nowa.

Zwątpiłam - nowa w sensie świeża, czy może takiej jeszcze nie jadł?

Pytam Antka?

- Antek, jaka to mogła być zupa?

A Antek, zupełnie spokojnie, nie zastanawiając się ani chwili:

- Ogórkowa.

Stasiek na to:

- Tak, ogórkowa! Taka nowa.

Faktycznie, jakie to proste. Że też ja na to nie wpadłam.

16:09, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 marca 2015

Antek:

- Mamo, popatrz! Narysowałem park Narodowicza.

Od wczoraj się zastanawiałam, kto to był, ten Narodowicz? Niby nazwisko kojarzę, ale skąd, nie wiem.

Dziś rozjaśniło mi się w mózgu:

- Antek, ten twój park na rysunku, to chyba Narutowicza?

- Aaa, tak. Bo widzisz, mamo, ja jestem taki roztargany, że zapomniałem...

W pierwszym momencie spojrzałam na fryzurę młodego...

 


21:12, konkubinakropkapl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Blog Roku 2013
Http://barbarella.blog.pl/
Http://mim.blox.pl/html
Http://www.blogpartyzancki.pl/
Http://www.matkasanepid.pl

Blog bierze udział w konkursie